nostalgia1963
nostalgia1963.blog.interia.pl
Notki
2011-10-04 ...
I zaczął się cudowny rok akademicki trzeci:). To już ostatni rok, o ile mi nie odbije, by robić podyplomówkę:). Mówiąc szczerze wolałabym mieć pracę. Pracodawcy mówią, ze wypadłam z rynku... mój Ty Boże dajcie mi szansę na niego wpaść. Tak ogólnie, to nie wytrzymuję już. Najgorsze jest to, że nikt o tym nie wie. Nie mam nawet komu powiedzieć. I kiedy tak patrzę jak ludzie mają przyjaciół i mogą na nich liczyć robi mi się bardzo przykro. Ja nie mam, może gdybym miała by pomogli, może byłoby inaczej. Nie czułabym się taka osamotniona ze swoimi problemami:). No, cóż zawsze tak jakoś było, ze nie trafiałam w swoim życiu na ludzi, którzy byliby moją małą podporą, raczej było odwrotnie, to ja bywałam podporą. Tak bardzo potrzebuję wyjścia z impasu i samo-dowartościowania się.
Kolejna rzecz mój syn.... Nie wiem co jest lepsze normalne dzieci, czy takie grzeczne kujony jak moje? Starałam się wychować jak mogłam najlepiej. Skończyły studia, nie palą, nie piją, nawet nie klną:), ale... no właśnie. Ostatnio miałam zapalenie płuc ( o którym nikt nie wie), Moja córka wysłała smsa do syna, by kupił mi owoce, żebym wyzdrowiała i co? Syn odpisał "są za drogie".
Dla mnie powróciła trauma. Kiedy córka mi o tym powiedziała zdałam sobie sprawę, ze mój syn jest taki jak mój były mąż. To jaki mój mąż był nikt nie wie. Miałam nawet wydzielane jedzenie. Minęło ponad 20 lat, a ja nadal mam traumę. Nie chcę, żeby mój syn był taki, przecież starałam się. Sam widział będąc dzieckiem jaki koszmar przeżywaliśmy. Ostatni powiedział, ze powinnam suszyć chusteczki jednorazowe, bo za dużo ich idzie. Kurcze jak ja pragnę wyprowadzić się z własnego domu, mieć pracę i jakiś swój własny kąt. Nie chcę tego przeżywać od początku. Ogólnie syn niby dba o mnie, ale widzę w nim swojego byłego męża, co będzie dalej? Czy już nie będę mogła nic? Czy jestem skazana na podporządkowanie sie? Tak bym chiała mieć chociaż własne parę groszy.

2011-10-03 ...
:) Pewnie inni myślą, ze znudziło mi się pisanie bloga. Nie. założyłam go dla siebie, by mieć się gdzie wygadać. Strasznie tęsknie za internetową częścią mojego życia, ale... no właśnie. Od roku syn znowu mieszka ze mną i tak nie bardzo mam jak pisać. Dzieci nie wiedzą o tym blogu, ciężko mi pisać, by nikt nie zauważył:). Żal mi tych chwil kiedy pisałam wtedy kiedy chciałam. Ot, tak z potrzeby serca. Teraz jest inaczej, muszę czekać kiedy będę sama. Nie umiem tak pisać jak ktoś jest w domu:) Brak odrobiny intymności. Jak ja marzę o swoim pokoju, spokoju i ciszy. To już nie jest to samo pisanie kiedy się pisze z potrzeby serca, a kiedy, wtedy kiedy chwila się nadarza. Nic to, dam radę, szkoda tylko, ze pisząc wtedy kiedy chwila się nadarza, to już nie są te słowa i myśli kiedy człowiek pisze pod wpływem zdarzeń.... Brak ja ja to nazywam na swoim blogu, tego "słonecznego żalu", takiej odrobiny nostalgii płynącej prosto z serca. Mimo wszystko postaram się. Wiele rzeczy w moim życiu jest niedobrych i złych, a te dobre i piękne (urwane, szaremu, ponuremu życiu)... no cóż pewnie nie będą trwały wiecznie:), ale o nich później:) Nikt nie ma pojęcia jak ciężko jest żyć i nie móc się chociaż wygadać do swojego pamiętnika.. Kiedyś kupię sobie laptopa i będę pisać ile wejdzie. taki mój własny, osobisty, dla mnie, a nie wspólny. Tak... tak będzie.
No, cóż na uwagę zasługuje fakt, że moja mama zadzwoniła do mnie po 7 miesiącach:), uderzając w te słowa ..."ale jesteś zawzięta". Nie, nie jestem, tylko jeśli ktoś mnie wyrzuca z domu, to uważam, że mnie nie chce widzieć, raczej się usuwam. Nie należę do ludzi, którzy walczą. ja po prostu usuwam się w cień. Kit z moimi uczuciami, przecież to i tak nikogo nie obchodzi, ale mama tego nie rozumie, że mnie tez było przykro i że nie mogę ciągle znosić jej narzekania na temat nieudanej córki i wyzwisk, mam 48 lat. Ile można słuchać:). Odpoczęłam trochę, te 7 miesięcy, może znajdę siły by dalej jej wysłuchiwać. ja wiem, ze ona mnie kocha, tylko po co ten ciągły żal jej.
No, dobrze może jutro napiszę coś bardziej optymistycznego:)
2011-07-10 ...
Zastanawiam się czasami dlaczego we mnie tyle zdrowego rozsądku, cynizmu życia i sarkazmu. Może gdyby spojrzeć prawdzie prosto w oczy okazałoby się, że to złość i żal. No, chociaż tyle że mną dobrze, że posiadam samokrytycyzm. Może zbyt duży ale jest, ale ja nie o tym.
Powiem tak. im starsza jestem tym głupsza.Kiedy byłam w szpitalu spotkałam tam dwie wspaniałe kobiety, były w moim wieku. Pytały mnie gdzie ja się taka inna "uchowałam'. Zawsze się śmiały ze mnie, że aż chce się mnie namówić do grzechu:) Miło je wspominam. Powtarzały zawsze ..."Marysia ty zbieraj wspomnienia". Gdybym je nie znała pomyślałabym, że są nieodpowiedzialne i takie tam:) I jak to jest, że jak widzisz kogoś obcego czasami myślisz o nim źle, ale kiedy spotykasz taką samą osobę i poznasz ją bliżej i robi te same rzeczy jej to jakoś uchodzi. Tak samo było i w tym przypadku. Robiły mnóstwo nieodpowiedzialnych rzeczy, czasami je musiałam kryć, a jednak lubiłam je. Może dlatego, że były bezpośrednie, nie przystosowywały się do otoczenia. Zawsze będę je pamiętać. Nauczyły mnie jednego, żebym nigdy nie robiła kroku wstecz i mam zbierać wspomnienia. Mówiły ... "Marysia gdziekolwiek pójdziesz i się pojawisz Ciebie się nie da zapomnieć... " Dlaczego to wspominam? Bo to ciekawe taką opinię słyszę po raz trzeci w życiu, może faktycznie coś w tym jest? Pytanie, co we mnie jest takiego, że nie da się mnie zapomnieć, pewnie mój do bólu obiektywizm, a może coś jeszcze innego. W każdym razie warto je wspomnieć, bo takie kobiety spotyka się rzadko. Większość kobiet jest zakłamana. Wiem, jestem też kobietą i nie powinnam tak ale jestem obiektywna, nie tylko mężczyźni ale kobiety też są zakłamane:) Minęło ponad pół roku a ja za sprawą moich koleżanek i kogoś jeszcze... hm nie wiem jak określić tę osobę, która w jakiś sposób mnie zmotywowała.postanowiłam wyjść z domu i zacząć zbierać wspomnienia:)
Wyrzuciłam się z domu i pojechałam sama nad jezioro, przy mojej nieśmiałości i kompleksach własnego ciała to cud.. Przycupnęłam w szuwarach i po raz pierwszy pomyślałam jak jest pięknie. Słońce, plaża (nawet zadbana) i szum jeziora. No, ale zanim się rozebrałam minęło dobre pół godziny:). Obserwowałam ludzi i moim oczom ukazała się naga prawda, że to ja źle myślę. Ludzie się nie wstydzą, korzystają z życia, niezależnie od tego jak wyglądają. Jak ja zobaczyłam kobietę dobrze była po 60 - stce, że się rozbiera, to ja też się biegiem rozebrałam:). Wczorajszy dzień był dla mnie bardzo udany. taki jaki można sobie wymarzyć: słońce, plaża, gorący piasek, szum jeziora, cudowny zapach wody i paralotnie. Tak, uwielbiam je oglądać i akurat w tym dniu, nawet nie wiedziałam był pokaz . Piękna niebieska paralotnia przemknęła nade mną. wspaniały widok .Szkoda tylko, że byłam sama:), ale co tam i tak było cudownie. Dawno sobie nie zrobiłam takiego wypadu, można to liczyć w latach:), a tu taka mała rzecz a cieszy. Te paralotnie, to była wisienka na torcie:) los mi sprawił miłą niespodziankę, że mogłam je pooglądać. Za to dzisiaj siedzę grzecznie w domu, no bo niestety słońce mnie trochę"strzaskało":( , nawet nie wiem kiedy). To, co powinnam podziękować chyba moim koleżankom i komuś za motywację wyrzucenia się z domu:).
2011-06-28
Kocham świat mimo zasłon szarych dni, choć nie zawsze umiem żyć, w uśmiechu tym:) że tak powtórzę za Joanną Rawik, gdy przychodzi mi na myśl może kiedyś go zabraknie i ostatnie z moich pragnień z moich marzeń się nie spełni... Choć wspomnienie młodych lat nie jest radosne, ile szczęścia można znależć albo wcale, żadnych marzeń, żadnych pragnień...Zapomnieć.
2011-06-28 ...
No i proszę koniec sesji:) Nawet mi się zdarzyły dwie piątki w indeksie i to z tych przedmiotów z których się najmniej spodziewałam, więc było to bardzo miłe zaskoczenie. 3 tygodnie intensywnej nauki, przydałaby mi sie odskocznia jakaś
i ewentualnie pochwała. No, ale niestety nikt mi tego nie powie, ani też z nikim nie wyjdę:), a co tam sama sobie piwo wypiję:), tylko gdzie tu kupić sok imbirowy?
i obowiązkowo, chociaż trochę chałwy. Zrobię sobie ucztę dzisiaj:)
Tak... powinnam się przyzwyczaić, że nikt mną nie kieruje i nawet nie wiem czy moje wybory są słuszne, nie ma nagan, nie ma pochwał i odpowiedzi czy dobrze , czy źle. No, ale prawie nikt nie wie, że studiuję. Rodzinie nie mogę powiedzieć, bo dosyć się nasłuchałam jak chciałam iść na studia .Zawsze jest tak, że nigdy nie mogłam się uczyć tego co chciałam, albo iść dalej. Teraz jestem trochę starsza
i nadal muszę ukrywać się z nauką. Nie potrafię się przeciwstawić swojej rodzinie. Małe sprostowanie przeciwstawiłam się:) I co? Pewnie nikt by mi nie uwierzył, matka mnie nawet nie wpuściła do domu. To koszmar jakiś.. Nie, żebym się kłóciła, daleko mi do tego, bardzo szanuję swoich rodziców, ale wiecznie mają jakieś "ale" o byle co. Nie jakieś tam wielkie rzeczy. Zasada jest prosta: wszystko robisz źle Twoja siostra dobrze:) i nieważne, ze cuda się tam dzieją, że tak powiem, ważne że moja siostra potrafi zrobić z siebie słodką idiotkę byle by coś skorzystać. Ja niestety nie jestem typem sprytnej kobiety, powiedzmy sobie szczerze. Ja chcę tylko uczciwie pożyć:) póki co z marnym skutkiem, ale jeśli spojrzę wstecz, wiem, ze prawie nie mam sobie nic do zarzucenia. I tak sobie mamy póki co nie odwiedzam. martwię się o nią, ale co zrobić. Chciałam tylko od niej oświadczenie, które było mi potrzebne na studia, bo przecież bez stypendium socjalnego nie mogłabym studiować. Nie stać mnie na to. Wyrzuciła mnie, powiedziała, że mi nie da. Zapyta ktoś dlaczego tak? No, cóż. To jest tak jak rodzice obwiniają dzieci za swoje nieudane życie, ale o tym na innym blogu:)
Ja, to nawet nie wiedziałam, ale ostatnio jak byłam w szpitalu, rozmawiałam z mamą przez telefon, koleżanka rzuciła tekst... Dlaczego jesteś tak uzależniona od decyzji matki, przecież ty się jej boisz." Nie zdawałam sobie sprawy, że ludzie takie rzeczy potrafią zauważyć. byłam zła, że tak powiedziała. Przemyślałam sprawę i jednak przyznałam jej rację. Ja po prostu próbuję całe życie sprostać jej wymaganiom, ale sugestie innych osób, które widziały pewne rzeczy pozwoliły mi, (może zbyt późno) spojrzeć na własne życie trochę inaczej. Dosyć upokarzania mnie. Kocham ją, ale teraz już nie mogę tak. Muszę zadbać o siebie.  Ale co ja tu tak smutno, zaliczyłam drugi rok studiów:) Moje marzenie powoli się spełnia:). Szkoda, że nie mogłam iść na studia jak byłam młoda.
To, tak idę po piwo i chałwę i obleję razem z kotem moim te dwie piątki. spokojnie czwórki też są. Niestety tróje też:), ale te piątki mnie cieszą, bo nie przypuszczałam, że z takich przedmiotów ktoś mnie doceni. nadmieniam, że to były ustne egzaminy dwa:) To chyba moja jedna z nie wielu optymistycznych notek:) Zapomniałabym: JESTEM ZDROWA:))) Kiedy lekarz mi powiedział, że "ostre  B" jest uleczalne w 90% nie wierzyłam mu przy moim pechu, a jednak.  Ostatnio ciągle mi robili badania, bo nie mogli uwierzyć, że tak szybko go straciłam. Nawet grupa ze studiów się ze mnie śmiała, że mi go wstrzykną  na siłę, by go mieć. Nie mam go:) Jestem zdrowa.. Nikt nie ma pojęcia jak się cieszę:)
Pewnie ktoś zapyta a co z uczuciami? No... cóż "Nie wolno mi":)
2011-06-21
Hm... miałam pisać o sesji, bo te myśli powyżej, przyszły właśnie, gdy jest sesja. Dlaczego przyszły? Nie wiem. Jestem zdołowana sesją i szlak mnie trafia. I właśnie w takich momentach kiedy czuję niesprawiedliwość tego świata, potrzebuję pocieszenia, a tu nie ma. Nie wiem jak na innych uczelniach, ale u mnie, to, no nie będę się wyrażać. jestem załamana, w życiu nie miałam tak tragicznych ocen jak w tym semestrze. Nie, nie jestem ambitna, tylko jedni przychodzą by zdobyć papierek, ja przyszłam po to by mieć pracę taką jaką bym chciała, więc się uczę. 6 otwartych pytań, 6 odpowiedzi, marne 3, 0, 28 pytań, 27 odpowiedzi marne 3, 0. I mogłoby tak zostać ale, jeśli wszyscy mamy takie odpowiedzi i jedni mają 5,0, a inni 3,0, to coś tu jest nie tak. czegoś tu nie rozumiem. Jest mi tak przykro, za co? Jak oni to oceniają? Rzucają testy, który upadnie na biurko ten ma 5,0? Daję zrzynać każdemu i co? No, właśnie, oni powyżej , ja niżej. Motywacji do nauki brak. tak się nie da. jak ja mam zarywać noce na 3,0, to ja mogę zrobić ściągę jak inni i wtedy będę wiedziała, za co dostałam 3,0, za nie wiedzę. Nie, nie odpowiadam, źle, bo w grupie mamy jedność i dajemy takie same odpowiedzi, a stopnie są różne:) Wychodzi na to, że na naszej uczelni, im więcej napiszesz, tym gorzej dla Ciebie. Wiem, nie powinnam się przejmować, stara jestem, ale to straszne. Mówiąc szczerze płakałam jak zobaczyłam oceny niektóre na mojej wirtualnej uczelni. Odechciało mi się uczyć na jutro, mam to w ..... Pójdę na tzw, "lajta", może dostanę 4,0 w końcu.
Jeszcze wczoraj wkurzyła mnie kobieta z ekonomiki. Niby mam 4,0, ale obniżyła mi ocenę o jeden stopień. Kobieta nie mogła uwierzyć, że sama zrobiłam prezentację, była graficznie ładna. Ludzie czy już nikt nie wierzy, ze starszy człowiek potrafi obsługiwać się komputerem? Stwierdziła, ze szablon skądś wzięłam i czy to nie jest coś tam. Ponieważ jestem bardzo spokojną kobietą, powiedziałam jej, że wszystko co jest w tej prezentacji łącznie z grafiką jest moje. Robiłam prezentację na temat Unii i takie tam. Nie wiem, czy to takie trudne zrobić animację i przekaz .Dla mnie luzik. Fakt w mojej grupie mieli wszystkie takie normalne bez niczego, ale ja jak już coś robię, to się do tego przykładam. Moja grupa była oburzona oceną Pani doktor ja też. No, ale podskakiwać nie mogę, jeszcze rok mi został, jak zdam, bo coś w tym roku mi nie idzie i pomyśleć, ze się uczę uczciwie:) Po co? Nie warto. ludzie i tak w Ciebie nie wierzą.
No i nie wiem jak bardzo bym się starała, to i tak mi nie wychodzi zawsze muszę pokornie żyć bez uśmiechu, bo wiecznie nikt nie chce uwierzyć w moje możliwości. Tu nie chodzi nawet o ludzi, tylko, że życie też mnie upokarza. jak można. Robię wszystko. Ktoś kiedyś powiedział, że w moim życiu jest jakieś fatum. XXI wiek a ja zaczynam w to wierzyć.
Mówią, ze staranie się ze wszystkich sił, to także jest proszenie się o pomoc. Tak? To ja proszę życie Ty moje zlituj się proszę o chwilę oddechu, niech wreszcie mam , chociaż jeden dzień docenienia mnie. Nigdy w życiu nie byłam doceniona, nikt we mnie wierzył, nikt mnie kochał, nawet z matką mam problemy, uważa , że córkę ma do kitu. Ostatnio wyrzuciła mnie z domu?
I co? Nadal ją kocham mimo wszystko. Kobieta nigdy we mnie nie wierzyła. Życie jest brutalne. mam dość. To ja kończę. Jutro mam egzamin z rachunku kosztów i wyników. Nie wiem czy powtórzę, na 3,0, to mi się nawet nie opłaca zeszytu otwierać. Jak znam siebie, pewnie mi przejdzie i jutro zajrzę. Głupia jestem, ale póki co jestem wściekła:( Najgorsze jest to, że moje stresy nakładają się na siebie. Ostatnio, też wyszła głupia sprawa, mam nadzieję, że ktoś się na mnie nie pogniewał, też tak trochę się tym przejmuję. Nie wiem dlaczego. Jestem taka, mimo, ze ludzie mają mnie gdzieś ja ich cenię.
2011-06-21 ...
Notki będą dwie:), bo za dużo mam na głowie gdzieś, to musi ujść.
Czasami brak słów. Lubię tu przychodzić nawet jeśli nie piszę. Patrzę. Myślę (o ile jeszcze myślę) Czytam. Wniosek: ani jednej optymistycznej notki, ja to mam życiorys.... Niestety dzisiaj też nie będzie optymistycznie. Nie, żebym tam się chciała dołować, ale życie pisze samo scenariusz i chyba tak sobie upodobało jakieś takie ponure i smutne historie. Gdyby nakręcić film z mojego życia byłby to thiller połączony z komedią i melodramatem. Kiedyś myślałam nawet spisać dzień po dniu, moje myśli, zdarzenia i nazwałabym to ":Inna", ale szkoda czasui papieru na historie mojego życia.
Mam sesję na studiach, jestem bardzo zestresowana i mówiąc szczerze nie mam jak się odstresować... ani jednego jak ja to nazywam "Dnia Świstaka" ( pod Dniem Świstaka rozumiem,, wyjść z kimś gdzieś, nie pamiętać o niczym i kochać się tak bez granic do końca). Pewnie pomyśli ktoś, że jestem głupia. Nie Jeśli ludzie uważają, ze ludzie po 40 - stce, 50 - stce, czy 60 -stce nie mają marzeń, to się myli. Każdy człowiek potrzebuje bliskości drugiego człowieka w trudnych chwilach, takiego małego wsparcia, choćby na chwilę. Kiedyś A. CAMUS napisał:
"Świat bez miłości jest martwym światem. I zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i o serce olśnione czułością"
Miałam sen. Śni mi się dzwonek w przedpokoju, drzwi otwieram ... za późno. Zrozumiałam, że za późno, by mnie ktoś pokochał, ot tak za to, że jestem:) Puste dni i noce mi zostały niestety. Wiem, że marudzę, ale żeby chociaż mieć świadomość, że komuś zależy na mnie, to już buduje. Niekoniecznie, by być z sobą, ale tak po prostu. Czuje się oszukana przez los, tak naprawdę nikt mnie nie pokochał nigdy i nikomu na mnie nie zależało. Pewnie dla mężczyzn jestem zbyt skomplikowana, wolą mniej myślące kobiety. Kiedyś Ałla Pugaczowa śpiewała, że jeśli ktoś kocha potrafi swoje życie dla drugiej osoby zamienić w bukiet kwiatów, konia z rzędem temu kto mnie pokocha:) Idę o zakład, że nikt:)
2011-06-14 ...
Kurcze, dlaczego tak jest. Muszę sie jeszcze dużo rzeczy nauczyć. Znowu mi przykro. Dlaczego?  Bardzo szanuję kogoś, nie nic o uczuciach., tylko chyba każdy by się czuł nijako wiedząc, ze ktoś Cię zna od wewnątrz. zazwyczaj ludzie nie wiedzą co myśli druga osoba, nawet będąc w małżeństwie. Niektóre rzeczy są zrezerwowane dla nas samych...  Widocznie to musiało się stać, tak myślę, inaczej chyba nie umiałabym z tym żyć wiedząc, ze ktokolwiek kto mnie zna to czyta. Nie, nie zrezygnuję  z tych blogów, zbyt wiele serca w nie włożyłam. Było by to dla mnie porażką.. Pozostaje mi tylko myśleć i mieć nadzieję, że nikt nie będzie się ze mnie śmiał. Nie mogę nikogo obwiniać, każdemu wolno wpaść na bloga. a jeśli to było zamierzone? Bez względu na to co ludzie o mnie pomyślą będę pisać, nie będę sie kierować, czy ktoś to czyta czy nie, przecież blogi piszę dla siebie, to dlaczego mam przejmować sie tym co ktoś o mnie pomyśli. Słucham teraz "Talking out of turn" Moody Blues, adekwatny utwór, takie mówienie czy pisanie dzisiaj bez sensu, by zagłuszyć to co sie stało., ale jest plus jeśli "ktoś"  o kim myślę, że był, to tak szybko tu nie przyjdzie:),.przypomniała mi się piosenka "Indian Reservation":Dona Fardona, rzecz w tym utworze o ostatnim rezerwacie indiańskim.Ja się tak czuję jak ten rezerwat jakby zabrano mi coś, odkryto wszystko.
Widocznie tak musiało być, nic się nie dzieje bez przyczyny, ale po co tak się stało? Pewnie życie zweryfikuje dlaczego i po co. Musiałam, to napisać, to przecież dla takich chwil stworzyłam blogi.

2011-05-04 ...
Mówią,  że wszystko zaczyna się od marzeń... może. Dawno je przestałam mieć. Na co komu dziś, to co wczorajsze. Eh... znowu nie mam nastroju. Pewnie wydziwiam i moze sama nie wiem czego chcę. Nie wydaje mi się. Wiem czego chcę, tylko k.... mi nie idzie, ze sie tak wyrażę. I tak całe życie. Ktoś napisał kiedyś tak pięknie, że..." życie jest takie jakim go uczyniły nasze myśli..." Nie w moim przypadku. Moje myśli zawsze były słoneczne, stad ten słoneczny żal do życia, że jest nie fair wobec mnie i to bardzo. Gdybym zapytała za co? Pewnie zaśmiało by mi się w twarz i powiedzialo, to za Twoją naiwność i wiarę, że będzie lepiej. No, tak, więc nawet nie pytam. pewnie nic sie nie zmieni, nie potrafię być kameleonem. Nie potrafię być głupią, słodką, wredną idiotką dostosowujacą sie do otoczenia, tylko po to by mieć pracę lub akceptację,  co w dzisiejszych czasach jest wręcz wymagane. Mój Ty Boże, jaki ten świat płytki. Tak kurcze mam żal do wszystkiego i mnie trafia. Nie mam jak sie wyżyć, więc pewnie na tym cholernym blogu się wyżyję, a niech to szlag trafi wszystko.Przeszłam samą siebie, zaczęłam kląć, nigdy tego nie robiłam. No i dobrze nikomu i na nic taka Marysia jak ja. Dojdzie do tego, że zacznę uwielbiać jak życie mnie kopie po d..., a co to nic takiego strasznego. Jedna łza więcej, jeden smutek więcej, co to dla Marysi, przeżyje. Wiem, przemawia przeze mnie sarkazm. Wiem jedno nie chcę tak żyć, a niestety tak zyję i pewnie umrę.. No i dobrze, byle szybko, nie mam czasu natakie bezsensowne życie., wiec proszę Cię mój losie jeśli sie nie zmienisz, to mnie zabierz. Ja 30 lat pod górkę nie wytrzymuję już. Chwila wytchnienia by sie przydała. najgorsze jest to, ze nikt o ty nie wie jak jest naprawdę. Marysia miła,kobieta grzeczna uprzejma i radząca sobie w życiu. Otóż nie , to wszystko nie prawda. Nie radzę sobie i nigdy sobie nie radziłam. Jedyne co mi się w zyciu udało zrobić, to wychować dzieci na porządnych ludzi i już im współczuję. Zrobiłam im tylko krzywdę, bo swoją lojalnością i uczciwością daleko nie zajadą. K.... dlaczego? Nie siedzę w miejscu staram sięi wszystko mi wychodzi jak pijanemu z rozpora.
2011-04-10 ...
 
 

Dziękuję bardzo za pamięć. Myślę, że ... w każdym razie mam nadzieję, ze niektórzy czekali na notkę. Przepraszam, ja naprawdę nie zapomniałam, po prostu straciłam cel mojej drogi. Mam dzisiaj jeden z tych dni, gdzie siedzę cichutko i nie widzę sensu pójścia do przodu... ot tak sobie
Czasami mam takie"zawieszki", chyba się zbyt łatwo poddaję:)Tak ogólnie jest o key, czasami tylko jestem już znużona tym, że życie stawia mi ciągle poprzeczki. mam co raz mniej siły do ich
przeskoczenia:)  Robiłam bilans i w moim życiu było  bardzo niewiele chwil takich, gdzie czułam się bezpieczna, szczęśliwa, doceniona itd.
Myślę, że może nareszcie poukładam sobie na tym blogu, wszystko, a jeśli nie to chociaż wspomnienia poukładam. jak nie realnie, to może wirtualnie mi coś wyjdzie. W końcu po to ten blog założyłam, by pisać o moich małych i dużych potyczkach z głupim, złośliwym i przekornym losem. Buuu:(
Z przyziemnych spraw, przez ta chorobę miałam warunek z matematyki, zdałam:) i nigdy w życiu wiecej macierzy i takich tam. Kombinatoryka, to jest matematyka, anie jakieś macierze. Nie mam wzoru, nie umiem. To, był koszmar. Mój kolega z grupy zdaje już warunek z warunku, tak kocha macierze:) Jedno jest pewne nie daj Boże mieć za wykładowcę mieć kogoś kto pisze jeszcze ksiązki na ten temat, ale zazwyczaj tak jest: jeśli wykłada, to i pisze:) Studia uczą pokory. I pomyśleć, ze w liceum miałam średnią 5,2, a maturę zdawałam w rozszerzeniu, a tu? Nawet nie mam średniej na semestr 4.0:)
Tak... mimo prawie mojej 6 - cio mesięcznej nieobecności na studiach przez głupią chorobę, to tu się akurat nie poddałam. Zaliczyłam wszystko i jestem zgodnie z tokiem studiów na czwartym semestrze, a zapowiadało się, że będę powtarzać, przynajmniej tak wszyscy mówili, że nie dam rady nadrobić. DAŁAM:)


<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Księga gości
 
O mnie
nostalgia1963
48
Słówko o mnie
muzyka,literatura rosyjska,poezja, po za tym lubię ciepłe zimowe wieczory.
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
3868
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
235
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
2
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Skontaktuj się
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL